Witam.
Być może zastanawialiście się kim jest Pietrus. Choć znam go dwa i półroku, przyjaźnimy się trochę krócej dalej nie mogę pojąć jego rozważań. Postaram się go trochę opisać. Gdy mam sobie wyobrazić jak się ubiera, na myśl przychodzi mi jego dzisiejsze odzienie. Buty i spodnie Vans, koszulka zresztą też. Wszystko czarne(no może z wyjątkiem koszuli, gdzie nasz Jogurt chciał wnieść do swojego życia trochę wesołości). Bluza także czarna, nie mówiąc o oprawkach okularów. Dlaczego czarno? Na pewno nie ma tu nic do rzeczy muzyka której słucha...Po prostu jest naszym Murzynem. Któż nie chciałby dostać po mordzie rano na pierwszych lekcjach hot dogiem od Murzyna? Albo posłuchać wywodów na temat zjadania dzieci w starożytnych Chinach? Nie mówiąc o Afrodycie w burdelu... hmm. Przejdźmy dalej. Nasza przyjaźń rozpoczęła się od deski. Zaczęliśmy jeździć na miejscówkach stworzonych przez bogów: poduszka, mieszko czy parking. Wtedy zaczęliśmy rozkminiać o różnych rzeczach, o których przypomniała mi pewna osoba :). Dość o Pietrusie.. Nie da się ogarnąć takiego człowieka w jednym głupim poście... Musiałbym książkę napisać a do tego dochodzi lenistwo.. no i dupsko. Kończąc wywód o Pietrusie, mówię wam żałujcie że nie poznaliście go od mojej strony ;)
Teraz coś innego. Czasami się zastanawiam czy jak np. skalecze się w palec mówiąc: "Czemu właśnie ja?", jakiś inny osobnik typu Norweg, Szwed, Finlandczyk, Amerykanin czy nawet Maorys nie ma takiego samego problemu i czy w tym momencie nie pomyślał o innym człowieku, któremu się to stało. Albo na przykład idąc ulicą, w zimie, gdzie piździ wiatr i jest nam bardzo mroźno zastanawiam się czy osoba przechodząca koło mnie nie myśli: "Ale mam ogromny katar.. I chusteczek brak...O, może ten chłopak z afro też pomyślał o tym co ja?". Czemu nie?
Inną sprawą jest wgłębienie się w świat fizyki. Pomyślcie sobie że przed wami stoi karton z sokiem. Nie wiecie ile soku jest w środku, ale poprzednim razem, gdy nalewaliście sok do szklanki było go w środku bardzo mało. Więc myślicie, że w środku jest bardzo mało tego oto magicznego płynu. Ale co się okazuje, podnosicie sok z małą siłą i musiscie dołożyć dwa razy więcej siły, żeby go podnieść. I odwrotna sytuacja, gdzie w kartonie jest mało soku, a wy myślicie, że jest bardzo dużo. Podnosicie sok z dużą siłą i znów zawód... Wasza siła włożona w podniesienie soku ulotniła się w skali 1/2...
Koniec na dziś :D
Dziękuję Pietrusowi że pozwolił mi na wpisywanie się na blogu pietrury-wciągającej rury.
Juhas (dla Pietrusa i wyłącznie dla niego- Wafel)
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńZofia dostaniesz bana na serva
OdpowiedzUsuń